niedziela, 8 listopada 2015

Szarpak niezwyciężony


Od prawie pół roku szarpak ShaggyDoggy jest jedną z ulubionych zabawek naszych piesków. Podróżował z nami na seminaria i zawody. Był główną nagrodą Uzi na Moravia Open Agility 2015.
Najlepsze jest to, że szarpak wygląda tak jak w dniu, kiedy go odebrałam. Był szarpany, wydzierany, rzucany w twarz o poranku, pod nogi po południu, miotany w trawie, tarmoszony w piachu, oczywiście prany w pralce po wielokroć... I NIC! Jak nowy!
Poza tym nie skrzypi w zębach... brrr, znacie ten dźwięk...


Z futerka nie wypadają kłaczki. Są jak wmurowane. Nie wypłowiał, nie zmienił koloru. Szarpak jest mocny i solidny jak mało która zabawka. Jedynie jest tylko jedna rzecz w domu, która dorównuje mu trwałością - kong do wylizywania. Dlatego może być doskonały dla wszystkożernych szczeniaków. Jest też dobrze skonstruowany. Odpowiednia waga powoduje, że można nim rzucić i nie przypomina to miotania liśćmi. A amortyzator w szrnurku daje coś, co można nazwać większym komfortem szarpania. Nie da się tego opisać, po prostu trzeba się poszarpać.




Może się wydawać, że ma jednak jedną wadę - jest drogi. Jeśli jednak spojrzymy na jego niezwykle mocne wykonanie, okazuje się, że jest znacznie bardziej opłacalny niż tańsze zabawki.
Można stworzyć przekaz rekamowy w ten deseń: zamień 10 psich zabawek na jedną ShaggyDoggy a przetrwa całe pokolenia twoich psów i apokalipsę. (Jak Prudential)