sobota, 29 października 2011

Wtelubwewte

widziałaś? widziałaś? WSZYYYSTKO jasne
...
to JA biegam dobrze
...
a ty robisz zamieszanie
...
rękami, nogami i czym tam jeszcze
Czy nie możesz wziąć poprawki na to, że dzisiaj byłam przeziębiona?
jeśli chcesz mnie kontrolować, to weź za to odpowiedzialność. odpowiedź brzmi: nie. 
Ojej, każdy może mieć gorszy dzień.
tak, to wtedy leżysz a jeśli decydujesz się jechać na trening to dajesz z siebie wszystko. albo chora albo zdrowa. myśl szybciej - w jedną albo w drugą. 
Ok, ok, co się tak czepiasz?
bo mi psujesz bieganie tym stepowaniem. będzie tak: tam gdzie jesteś niezdecydowana tam ja przejmę kontrolę
Niedoczekanie!


czwartek, 27 października 2011

Ja to ja

Zawsze jesteś tą samą osobą? Nigdy niczego nie grasz, nie udajesz?
noo, czasami na przykład się czaję na Leksia
...i wtedy udajesz, że na niego polujesz?
nie, nie udaję, ja poluję
Ale przecież nic mu nie robisz, to tylko zabawa.
zabawa jest naprawdę, tylko na samym końcu rezygnuję
Czyli bawisz się w polowanie?
nie
No, dobrze. Nie rozumiemy się. To weźmy na przykład dzieci. Kiedy je wypasasz, udajesz, że to owce...
co to jest owce?
Nie ważne. Naprawdę dzieci wypasasz?
naprawdę wypasam to co wypasam
Czyli wiesz, że to dzieci?
pewnie, a co ma być? nie wiem jednak, dlaczego uważasz, że powinny chodzi w takim paskudnym chaosie
Nie dogadamy się dzisiaj
musisz się jeszcze dużo nauczyć o mówieniu


poniedziałek, 24 października 2011

Najbardziej lubienie

Jak to jest, gdy kogoś lubisz?
chcę razem skakać, biegać i przewracać się. najpierw biegam ja, a później on a potem ja... gdy widzę z daleka, kogoś, kogo lubię, przypadam do ziemi i czekam na pierwszy zapach. udaję, że czaję się ale tak naprawdę jestem cała napięta z niecierpliwości.
Co najbardziej lubisz u kogoś, kogo lubisz?
zapach i gonitwę w tym samym kierunku.
Tylko?
tylko???

piątek, 21 października 2011

Wszystkie przepisy na szczęście

Co robisz kiedy spełnia się Twoje życzenie?
zjadam
A kiedy leci do Ciebie?
łapię. najlepiej jeszcze w locie. im szybciej tym fajniej
Czy zdarzyło Ci się nie zauważyć?
nnooo... czasem. to bardzo frustrujące
I co wtedy robisz?
bardzo szybko szukam
A widzisz, my nie. Naszą najlepszą zabawą jest to, żeby NIE znaleźć. My bawimy się w "szukaj, szukaj" a gdy znajdujemy to udajemy, że to wcale nic tam nie ma... Wyobraź sobie, że leży przed Tobą kabanos...
...h..h..h..hhhh...
Nie, nie tak szybko. My nie lubimy zjadać, wolimy być lekko głodni i przynajmniej lekko sfrustrowani.
jak to??? !
Żeby ciągle szukać.
przecież można łapać, zjadać i szukać następnego kabanosa / dysku
Można ale to dość... niepopularne
to skąd wiecie, że to nagroda, jeśli jej nie zauważacie?
Nie wiemy, zapomnieliśmy
to po co szukacie?

niedziela, 16 października 2011

Coś robienie

Musisz COŚ robić cały czas, prawda? Gdy nie robisz to śpisz. Zapracowany pies. W pracoholizm wpadniesz.
co ty opowiadasz?!
No, tak. Ludzie tak mają, jeśli za dużo pracują.
co mają?
Ciągle MUSZĄ pracować. Nie lubią wolnego czasu, nie lubią odpoczywać.
dlaczego?
Najpierw wydaje im się, że do czegoś dążą a później uciekają od tego do czego nie dążą.
hahaha, złapałanie swojego ogona
Dokładnie.
eee, mi to nie grozi
???
bo ja tylko gonię i zaganiam, bawię się i śpię. jak możecie robić tyle rzeczy na raz?

piątek, 14 października 2011

Sen o wolności

miałam sen o kostkach. było ich tak dużo... trzymałam je w wielkim pudle. mogłam sięgnąć kiedy tylko chciałam. nie musiałam nic robić w zamian. ani siadać, ani warować, ani robic hi5 ani nawet zamykać nosem szafek.  gryzłam, lizałam i gryzłam... a to była prawdziwa rozkosz. 
Piękny sen... o wolności
później jednak juz nie było tak bardzo przyjemnie. zaczął mnie bolec pyszczek, urósł brzuszek i tak cieżko zrobiło się na łapkach. a kostki przestały miec smak. chciałam przywołać to wspaniałe uczucie ale już nie mogłam, więc jadłam więcej i więcej. wyjmowałam z pudła i jadłam. to nie było miłe
A to właśnie sen o cenie wolności

czwartek, 13 października 2011

...

 Ok, nic nie mów
kłopociki z bieganiem?   
Siedź cicho :/

środa, 12 października 2011

Dopóki mamy płoty

Przypomniała mi się właśnie historia, gdy nasza jamniczka (ta, której już nie poznałaś) groziła pożarciem owczarkowi podhalańskiemu. Zobaczyła go przez płot i ujadała biegnąc wzdłuż siatki. Pies biegł również. I tak wrzeszcząc na siebie dotarły do miejsca, gdy nagle płot się skończył. Mina Nuty była bezcenna, gdy zobaczyła, że nie dzieli ich już nic. :D Psy zamilkły i ostrożnie rozeszły się każdy do swoich obowiązków.
bazinga
Mhm. Myślę sobie... zauważyłam, że na forach dyskusyjnych ludzie zachowują się jak burki przez płot. Już nie wspominam o dyskusjach o polityce ale zwykłych społecznościowych grupach. Najgorzej jest tam, gdzie ludzie mogą poczuć swoje terytorium na tyle silnie, że stojąc za płotami, za balkonami, za szybami itp. mogą być brytanami. Przecież nikt nie widzi, czy to york, czy beagle czy owczarek niemiecki.
Z usteczkami w ciup natomiast ładują sobie uczestnicy grup eksperckich. Mówię Ci, niezwykły widok. Najgłośniejszy jazgot jednak słyszę na ogólnych forach tematycznych. Na przykład o psach.
o nas się kłócą?
A jak? Kłócą się, szczypią, skubią, kipią agresją. Każdemu się wydaje, że "trochę się zna". I to nagle staje się terytorium do obrony. W gruncie rzeczy skoro się obsikało granice, to teraz ich trzeba bronić. A jak nikt nie atakuje, to można trochę poudawać, że jest najazd. To tak, jakbyście na osiedlu zaczęły szczekać na siebie z balkonów.
ciekawe, co by było, gdyby im się wszystkim nagle płot skończył
hehe, głupio, nie?

poniedziałek, 10 października 2011

Brawa dla Niny i Salsy!


Popatrz, tak będziesz skakać...
woooooooo...
Nawet jesteś trochę podobna do Salsy. Też będziesz Tapmadl
Będziesz słuchać Niny?
ja mam słuchać????

niedziela, 9 października 2011

Efekt widza

Zauważyłam wczoraj na spacerze, że gdy uważasz, że inne psy zachowują się dziwnie, wówczas reagujesz na to zawsze.
tak, zawsze
Dlaczego? Co jest takie ważne?
zgoda, spokój, równowaga
A nie myślisz czasem, że inny pies się tym zajmie?
inny pies też to zrobi ale ja mogę być bliżej i szybciej, albo on. co to za różnica. im nas więcej tym łatwiej zaprowadzić porządek
U ludzi zwykle bywa inaczej. Myślimy, że skoro jest nas tak dużo, to inni na pewno się zajmą tym, co trzeba. Lub jeśli nie robią nic, to jest to słuszne. Często stajemy się widzem jeśli wydaje nam się, że sprawa nas nie dotyczy. „Skoro tyle osób nie reaguje, widocznie istnieje ku temu jakiś powód” i „Skoro jest tyle osób, niech zareaguje ktoś inny”. Ludzie umierają na naszych oczach a my myslimy, że ktoś już wezwał karetkę. Ale jeśli dotknie nas awaria kablówki lub prądu - nie można dodzwonić się na helpline... Nie dokonujemy wyborów, a później irytuje nas, że ktoś wybrał za nas. Ktoś lub czas.
jesteście zdegenerowani. jak przetrwaliście przez tysiąclecia?
Masą
chyba masą chaosu
A jednak przetrwaliśmy. Choć na sto osób uciekających w czasie pożaru tylko kilka odrywa się od stada i szuka nowych rozwiązań. Czyli potrasfimy zewrzeć szyki i poczekać na myślących.
a jeśli tych kilku wybierze złą drogę?
Każdy myśli, że idzie w dobrą stronę i zwykle jest tego pewien. Przynajmniej przez chwilę. To miłe uczucie. Wiesz, wszystkie grzybki są jadalne. Conajmniej raz w życiu.
głupota
Ale prawdziwa głupota.
A skoro mówisz, że zawsze trzeba się angażować to idę...
spacer???
nie, wybory

piątek, 7 października 2011

Pełna gotowość

ja mogę robić coś cały czas, cały czas. jestem bardzo dzielna
Jesteś, jesteś. Nie możesz być jednak w ciągłym napięciu, bo się zmęczysz, zniechęcisz...
oj tam, oj tam
Teraz tak mówisz ale pod koniec treningu jesteś padnięta.
wyśpię się w samochodzie. robienie CZEGOŚ jest faaaajne. marudzisz.
Jeśli nie oddzielisz czasu zabawy od odpoczynku, to wszystko ci się w łebku pomiesza
chyba tobie
 Mi się już kiedyś pomieszało. Wstawałam rano i biegłam pracować, jedząc obiad myślałam o pracy, wieczorem pracowałam a w nocy śniły mi się nowe pomysły.
fajnie i co?
I to, że później nic już mi się nie chciało. Musisz wiedzieć, kiedy kończysz pracę, nawet jeśli jest najprzyjemniejsza na świecie. To, że praca jest ciekawa, pasjonująca, cudowna i nie możesz się jej doczekać, to nie oznacza, że jest odpoczynkiem. Odpoczynek to zupełnie inny stan.
inne paczki?
Nie, brak paczek :DDD Gdy przestajemy ćwiczyć kładziesz się i zamykasz oczka. Możesz sobie coś wąchać, napić się wody, popatrzeć na Jumperka ale nie licz na żadne zadanie.
...
Ale kiedy cię zawołam na tor...
to ustrzelę wszystkie przeszkody pięć razy jednocześnie

środa, 5 października 2011

Focus on


musimy porozmawiać
??
jeśli chcesz, żebm coś zrobiła, musisz się skupić, skoncentrować, myśleć tylko o jednej rzeczy na raz. Widziałaś wczoraj na treningu... ja cię przestaję rozumieć.
Jak to?
podzieliłaś się na kilka kawałków a każdy mówi coś innego. Jeden "tunel", drugi "obejdź", trzeci "nie wstawaj" (sic!), czwarty mówi "zrób to dobrze", piąty do siebie samej "skup się" szósty nie słucha, a siódmy myśli, czy to dobra ręka...
...
weź przykład ze mnie. Gdy o coś mi chodzi, to nie ma wątpliwości, co to jest
Nieprawda, nie rozumiem wielu rzeczy, które robisz
dlaczego mnie to nie dziwi. Nie używaj tych wszystkich myśli. Jedna wystarczy. 


poniedziałek, 3 października 2011

Wiatraczkowe pole

Wczoraj byłyśmy w Koniku na cmentarzu dla zwierzaków. Taka uroczystość w październiku jaką ludzie robią sobie za miesiąc.
dużo, dużo ludzi i psów?
Nie, to była wystawa, późnej... dużo ludzi ale już tylko niektórzy z psami.
Cmętarz dla zwierząt wygląda tak bardzo poruszająco. Ludzie umieszczają na grobach swoich pupili kolorowe wiatraczki. To miejsce wiruje małymi tęczami. Wiatraczki łopoczą. I te nowe, wetknięte tego dnia i te stare, zakurzone.
1 listopada w dzień Wszystkich Świętych ludzie przemieszczają się między grobami, czytają nazwiska, liczą wiek życia i idą dalej pozostawiając jedynie krótką refleksję.
W Koniku zatrzymują się i mają mokre oczy patrząc na obce, malutkie grobki. Wzruszają się choć nigdy nie spotkali tych zwierząt. Dlatego jest to tak poruszające? Te małe pomniczki z wiatraczkami, gumowe zabawki, rzeźbki i liściki wykonane dziecięcymi rączkami. Nie ma tu oficjalności tylko tęsknota. To takie osobiste...
pomagałam wam wyciągać suchą trawę w tamtym miejscu
Tak, bardzo nam pomogłaś

sobota, 1 października 2011

O przyczynach i Klemensie



Skąd wziął się pomysł na ten blog?
Po pierwsze pozytywne wychowanie psa tworzy niezwykłą więź. Tej jakości nie da się przełożyć na nic innego. Żeby zrozumieć psa, musisz pojąć siebie. By z nim pracować, dyscyplinujesz myśli. By stać się skutecznym, konieczne jest jeszcze lepsze zarządzanie stanem emocjonalnym.
Od blisko 9 lat uczę ludzi myślenia zorientowanego na cel, balansowania własnym stanem, koncentracji na rozwiązaniach i innych sztuczek podwyższających osobistą skuteczność. Uzi zmusza mnie do praktykowania tego w domu każdego dnia.
Od tylu też lat zaglądam ludziom do głowy i uczę jak się w ten sposób komunikować. By znaleźć porozumienie ze swoim psem musisz ogarnąć chaos myśli. Umieć włączać w sobie ciszę. Wówczas widzisz jak pies intensywnie poszukuje kontaktu z Tobą, jak trudno jest mu Cię zrozumieć.
Dog Campus

Trening z psem to nauka czyszczenia umysłu, to zen.

Można też tego nie doświadczyć. Pozostawić tak jak było. Po prostu zrezygnować z tej wycieczki i nie zobaczyć tych wszystkich ciekawych miejsc. Czuję potrzebę, by o tym opowiadać.


... a teraz o Klemensie
Przypomina mi się też historyjka z moją babcią i Klemensem w roli głównej. Dziadkowie mieszkali w małym miasteczku nad Zalewem Wiślanym. Do tej pory to moje ukochane miejsce na ziemi.
Po drugiej stronie wąskiej uliczki mieszkała rodzina: ojciec z synami. Pierwszy się ożenił i rzadko go widywałam, drugiego nazywali Klemens a trzeci... no, głównie na państwowym wikcie z ograniczonym obszarem wolności osobistej. Po latach okazało się, że Klemens nie wyfrunął z gniazda i został w rodzinnym domu. Jako dziecko bardzo go lubiłam, ponieważ był spokojny i przyjazny. Raz starał się przekonać mnie, że pies mojej babci, Kuba, ma na pewno 24 lata a jeszcze jest żwawy. Dowiedziałam się wtedy, że nie należy do tych dorosłych, których zdania należy słuchać bez weryfiakcji.
Tak czy siak Klemens nieco zdziwaczał z czasem. W przybudówce hodował świnki i z nimi rozmawiał. W sumie nikogo innego do dialogu nie miał. Wytresował Bubusia, by witał go wspinając się kopytkami na ogrodzenie. Wówczas świnek dostawał smakołyk a Klemens chusteczką wycierał mu pyszczek. Sąsiad uparcie twierdził, że Bubuś do niego mówi. Przychodził do moich dziadków pomagać w drobnych pracach wymagających większego wysiłku fizycznego. Dostawał w zmian dobry obiad i czasami parę złotych. W pakiecie usług raczył moją babcią opowieściami od Bubusiu. Ta słuchała go jednym uchem, krzątając się po kuchni, od czasu do czasu odpowiadała coś z uprzejmości.
- Pani Dworzecka, ale ten mój Bubuś mądry, wie pani?
- Mhmm
- A wie pani, co mi dzisiaj powiedział?
- No, co ci powiedział?
- Zachodzę do chlewa, a Bubuś jak zwykle już na ogrodzeniu. I mówi do mnie: Aleś głupi.
- To dobrze ci, Klemens, powiedział.