poniedziałek, 3 października 2011

Wiatraczkowe pole

Wczoraj byłyśmy w Koniku na cmentarzu dla zwierzaków. Taka uroczystość w październiku jaką ludzie robią sobie za miesiąc.
dużo, dużo ludzi i psów?
Nie, to była wystawa, późnej... dużo ludzi ale już tylko niektórzy z psami.
Cmętarz dla zwierząt wygląda tak bardzo poruszająco. Ludzie umieszczają na grobach swoich pupili kolorowe wiatraczki. To miejsce wiruje małymi tęczami. Wiatraczki łopoczą. I te nowe, wetknięte tego dnia i te stare, zakurzone.
1 listopada w dzień Wszystkich Świętych ludzie przemieszczają się między grobami, czytają nazwiska, liczą wiek życia i idą dalej pozostawiając jedynie krótką refleksję.
W Koniku zatrzymują się i mają mokre oczy patrząc na obce, malutkie grobki. Wzruszają się choć nigdy nie spotkali tych zwierząt. Dlatego jest to tak poruszające? Te małe pomniczki z wiatraczkami, gumowe zabawki, rzeźbki i liściki wykonane dziecięcymi rączkami. Nie ma tu oficjalności tylko tęsknota. To takie osobiste...
pomagałam wam wyciągać suchą trawę w tamtym miejscu
Tak, bardzo nam pomogłaś