poniedziałek, 12 grudnia 2011

Złe miejsce

Co się stało, Słoneczko?
nie prowadź mnie więcej w tamto miejsce
Dobrze, malutka, dlaczego nie chcesz?
źle się czuję, gdy ktoś mnie pilnuje i chce, bym się bała
Nauczę Cię, jak być odważną
nikt tego nie zrobi, jeśli ona tam będzie
Sama to zrobisz, jeśli tak postanowisz
jeśli będziesz przy mnie...
Jeśli będę przy Tobie i jeśli nie. Strach czeka przy progach. Nie chce byś przeszła. Wystarczy, że wysuniesz łapkę - zniknie
obiecujesz?
Tak

niedziela, 11 grudnia 2011

Cały świat protestuje!


U nas coś cicho, za cicho.

piątek, 9 grudnia 2011

Bojkot Euro 2012


Obchodzi celebrytów. Spotkałam się z wieloma głosami, takimi jak ten: Psi los
Kingę Rusin nie obchodzi, jak sama widziałam w telewizorze w poprzedni weekend

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Paś owieczki moje

Wiesz dlaczego księża są tak umaszczeni?
??
Bo Jezus miał bordera. I kazał mu wypasać. A ludzie... wiesz...
nie wyostrzył ci się dowcip
Znalazłam karteczkę przyklejoną na drzwiach, że w piątek będzie w naszym bloku wizytacja duszpasterska
już ja mu pokażę, kto tu jest święty i namaszczony do dusz wypasania na naszym osiedlu...

wtorek, 22 listopada 2011

Dzień świra

Co tobie się dzisiaj stało? Rozumiem, że cię roznosi energia ale ten nowy pomysł z trącaniem mnie to była przesada.
dzisiaj wtorek
To co, że wtorek? Pozytywne wychowanie, pozytywnym wychowaniem ale miałam ochotę cię udusić. Trącanie... też coś!
przecież wtooo-reeek, bieganie przez tunele, hopki, piłeczki? czaisz? Jumper, Finka, Fado, Pola...
Mówiłam ci, że dzisiaj nie jedziemy
nie mówiłaś. siedziałaś przy komputerze, gapiłaś się w kolorki. musiałam ci przypominać. a ty nic. te wszystkie słowa "wyjdź" i "zaraz cię uduszę!" były całkowicie nie na miejscu. we wtorki mamy coś innego do zrobienia
I to był powód, żeby doprowadzać mnie do szaleństwa?
ja???? ciebieeeee????????? jaki mamy dzisiaj dzień??? poniedziałek? środa? niedziela? wszystko ci się pomyliło i to niby ja cię denerwuję? popsułaś mi wtorek!
Ale, ale! Byłyśmy na łące z Larcią...
no dobrze, trochę go naprawiłaś. nigdy, nigdy, nigdy nie rób tego więcej
Wiesz co... w czwartek też nie idziemy.... au!

sobota, 19 listopada 2011

Podatek denny

Nie chodziłaś ze mną ostatnio do gabinetu. No, wiesz... wiesz dlaczego.
powiedzmy, że przyjmuję do wiadomości
Dużo się działo. Dużo dobrych rzeczy.
Wiesz, że mamy podwójne dno?
wy macie, nie my
To prawda. Na powierzchni wydaje się wszystko jasne, panuje dobra widoczność. Wystarczająco dobra, aby nic nie uszło uwadze.
Jeśli jednak udaje się popłynąć do dna, tam, gdzie nie sięga już oko - pojawia się niezwykły świat pełen skarbów i tajemniczych zakątków. To zawsze mnie zaskakuje. Niektóre skarby leżą na widoku, inne są ukryte we wrakach, wodorostach. Utajone przekonania żyją własnym życiem i przybierają fantastyczne kształty. Czasem świecą w ciemnościach.
Są też śmieci, zepsute opony, żelastwo i stare kości, niepogrzebane i zapomniane myśli. Po oczyszczeniu dna przestrzeń zaczyna wyglądać zachwycająco a powierzchnia głębiej oddycha. Potrzebujemy tych porządków.
nie znam tego, o czym mówisz
A jak to  widzisz?
może jak łąkę i to, co jest ukryte pod trawą. co ludzie mają z tego, co tam mają? 
Bo ja wiem? Podatek denny? Czasem płacą, czasem dostają.
powiedzieć ci co tam masz?
Powiedz, ale to już na ucho.

środa, 16 listopada 2011

Relacja z pędzlem

Czy możesz mi wyjaśnić twoją osobliwą realcję z pędzlem?
nie
Pomagałaś mi skrobać ścianę i zdzierać farbę... szczerze mówiąc zaczęłaś to robić znacznie wcześniej, zanim jeszcze pomyślałam, że chcę zrobić remont przedpokoju.
nie trzeba było mnie zostawiać samej na tak długo
To była całkowicie wyjątkowa sytuacja...
tak, równie wyjątkowe były te metalowe frędzle w ścianie. wierz mi
Uwierzyłam, bo zobaczyłam. Mogłabyś być bardziej cierpliwa.
jestem cierpliwa i dbam o porządek spraw w naszym domu. to chyba jasne.
No, to o co chodzi z tym pędzelem? Bałaś się go, szczekałaś na niego a potem przez dwie godziny pilnowałaś, żeby się nie ruszył z łazienki?
nie powiem. to nie twoja sprawa
Ok. Jak dobrze, że masz takie humory dwa razy do roku a nie raz w miesiącu
oj tam oj tam

wtorek, 15 listopada 2011

Koniec początku

 Zaczęłyśmy nasze blogowe dyskusje razem z początkiem przygody z agility. Dzisiaj zakończyłyśmy pierwszy etap treningów. Tak bardzo chciałam i tak bardzo chcąc nie wiedziałam, że dostanę jeszcze więcej niż mi się chciało. W ciągu dwóch i pół miesiąca tylko dwukronie przyszła mi do głowy myśl, że może nie chce mi się jechać 30 km w jedną stronę... myśli te żyły po kilka sekund. Każda nowa rzecz była taka ważna i każdy kroczek w przód przynosił tyle radości. Skoro to wszysko jest możliwe, to co jeszcze jest możliwe? Co będzie dalej? Naprawdę nie mogę się doczekać jak dzieciak prezentu.

Uzia? Słyszysz?
Jasne, ja tu gadam a ty śpisz. 


śpię, po co mam wstawać, gdy ty robisz za bordera

niedziela, 13 listopada 2011

Uziaku, przepraszam

Fotka pochodzi z Dog Campus
Głupio mi, wiesz?
?
Wczoraj moja przyjaciółka, powiedziała coś bardzo ważnego: ludzie ukierunkowani na dążenie, tacy, którzy w swoim charakterze kierują się silną motywacją "do" - bardzo źle reagują na motywację negatywną. Są znacznie bardziej wrażliwi na zastraszanie, szantaż emocjonalny lub katastroficzne wizje i...terminy. Podczas gdy innych mobilizuje "żeby nie było, że..." i "żeby uniknąć..." oraz "wszyscy zginiemy!" - pozytywnie wyklikanych ludzi taka argumentacja w najlepszym przypadku po prostu nie rusza. Ale za to może spowodować, że zacinają się w sobie. I ani rusz. Dla nich straszenie siebie jest całkowicie nienaturalną strategią. Ich umysł nie wie co z tym zrobić. Gubi się lub popada w stupor. Dotąd aż nie zobaczy celu i nie poczuje energii podążania tropem.
mhmm
Nauczyłam Cię motywacji "do" od samego Twojego początku, podążania do celu i czekającej tam nagrody. Twój system motywacyjny to klik.
..h..hhh..hhh...
Obiecuję, że zawsze będę o tym pamiętała.
będzie super
Muszę też zacząć sobie przypominać sobie, że ja też "chodzę na kliker"
myślałam, że już na to nie wpadniesz
Przepraszam, Guziczku
wyluzuj



poniedziałek, 7 listopada 2011

Przycisk



Nie chce mi się pracować.
to się połóż
Nieee, no wyspałam się
to się pobaw
Muszę pracować
nie rozumiem, czyli jednak chcesz
Nie chcem ale muszem :D
przecież musieć to znaczy tak bardzo, bardzo chcieć, tak od środka, mocno mocno...
Nie, nie. U nas to trochę inaczej. Na przyład jeśli każę Ci zrobić coś czego nie chcesz...
ale Ty zawsze robisz to tak, żebym chciała. nie możesz sobie tak rzucić piłeczki w nagrodę?
Co masz na myśli?
no, pokazać, że jak tę sztuczkę wykonasz to będzie fajnie, fajnie, fajnie, fajnie, hhh..hhhh..hhh..hh :D
Dobre!
pewnie, że dobre. przecież sama mnie tego nauczyłaś.
No tak, ale myślałam...
przedawkowałaś myślenie. jak zwykle. przestań dumać i rzuć sobie piłeczkę. włącz ten przycisk


piątek, 4 listopada 2011

Dzień Focha

Byłaś dzisiaj niemiła dla Larci i Gabrysia. Przecież Larcia to Twoja najlepsza koleżanka. Co się stało?
musiało się coś stać?
No, zwykle tak się nie zachowujesz.
zwykle nie znaczy zawsze
To prawda. Czy coś cię boli? Źle się czujesz?
nie mam nastroju i tyle
Hmm, tak bez powodu?
wy zawsze potrzebujecie wyjaśnień, jeśli coś odbiega od tego, do czego się przyzwyczailiście, dlaczego to, dlaczego tamto...
Proszę, proszę. I to mówi ta, która chce, żebym zawsze była przewidywalna i jednoznaczna.
Ja też reaguję na twoje zmiany.
ok, niech ci będzie, że masz rację, ale tylko raz 
Ale gdyby Ci się coś działo a ja nie reagowałabym...
jak mi coś będzie to napiszę na blogu. idź powarcz na kogoś bez podania przyczyny. zobaczysz, to poprawia nastrój 
???
tak, poczujesz się niewytresowana ale żywa 

sobota, 29 października 2011

Wtelubwewte

widziałaś? widziałaś? WSZYYYSTKO jasne
...
to JA biegam dobrze
...
a ty robisz zamieszanie
...
rękami, nogami i czym tam jeszcze
Czy nie możesz wziąć poprawki na to, że dzisiaj byłam przeziębiona?
jeśli chcesz mnie kontrolować, to weź za to odpowiedzialność. odpowiedź brzmi: nie. 
Ojej, każdy może mieć gorszy dzień.
tak, to wtedy leżysz a jeśli decydujesz się jechać na trening to dajesz z siebie wszystko. albo chora albo zdrowa. myśl szybciej - w jedną albo w drugą. 
Ok, ok, co się tak czepiasz?
bo mi psujesz bieganie tym stepowaniem. będzie tak: tam gdzie jesteś niezdecydowana tam ja przejmę kontrolę
Niedoczekanie!


czwartek, 27 października 2011

Ja to ja

Zawsze jesteś tą samą osobą? Nigdy niczego nie grasz, nie udajesz?
noo, czasami na przykład się czaję na Leksia
...i wtedy udajesz, że na niego polujesz?
nie, nie udaję, ja poluję
Ale przecież nic mu nie robisz, to tylko zabawa.
zabawa jest naprawdę, tylko na samym końcu rezygnuję
Czyli bawisz się w polowanie?
nie
No, dobrze. Nie rozumiemy się. To weźmy na przykład dzieci. Kiedy je wypasasz, udajesz, że to owce...
co to jest owce?
Nie ważne. Naprawdę dzieci wypasasz?
naprawdę wypasam to co wypasam
Czyli wiesz, że to dzieci?
pewnie, a co ma być? nie wiem jednak, dlaczego uważasz, że powinny chodzi w takim paskudnym chaosie
Nie dogadamy się dzisiaj
musisz się jeszcze dużo nauczyć o mówieniu


poniedziałek, 24 października 2011

Najbardziej lubienie

Jak to jest, gdy kogoś lubisz?
chcę razem skakać, biegać i przewracać się. najpierw biegam ja, a później on a potem ja... gdy widzę z daleka, kogoś, kogo lubię, przypadam do ziemi i czekam na pierwszy zapach. udaję, że czaję się ale tak naprawdę jestem cała napięta z niecierpliwości.
Co najbardziej lubisz u kogoś, kogo lubisz?
zapach i gonitwę w tym samym kierunku.
Tylko?
tylko???

piątek, 21 października 2011

Wszystkie przepisy na szczęście

Co robisz kiedy spełnia się Twoje życzenie?
zjadam
A kiedy leci do Ciebie?
łapię. najlepiej jeszcze w locie. im szybciej tym fajniej
Czy zdarzyło Ci się nie zauważyć?
nnooo... czasem. to bardzo frustrujące
I co wtedy robisz?
bardzo szybko szukam
A widzisz, my nie. Naszą najlepszą zabawą jest to, żeby NIE znaleźć. My bawimy się w "szukaj, szukaj" a gdy znajdujemy to udajemy, że to wcale nic tam nie ma... Wyobraź sobie, że leży przed Tobą kabanos...
...h..h..h..hhhh...
Nie, nie tak szybko. My nie lubimy zjadać, wolimy być lekko głodni i przynajmniej lekko sfrustrowani.
jak to??? !
Żeby ciągle szukać.
przecież można łapać, zjadać i szukać następnego kabanosa / dysku
Można ale to dość... niepopularne
to skąd wiecie, że to nagroda, jeśli jej nie zauważacie?
Nie wiemy, zapomnieliśmy
to po co szukacie?

niedziela, 16 października 2011

Coś robienie

Musisz COŚ robić cały czas, prawda? Gdy nie robisz to śpisz. Zapracowany pies. W pracoholizm wpadniesz.
co ty opowiadasz?!
No, tak. Ludzie tak mają, jeśli za dużo pracują.
co mają?
Ciągle MUSZĄ pracować. Nie lubią wolnego czasu, nie lubią odpoczywać.
dlaczego?
Najpierw wydaje im się, że do czegoś dążą a później uciekają od tego do czego nie dążą.
hahaha, złapałanie swojego ogona
Dokładnie.
eee, mi to nie grozi
???
bo ja tylko gonię i zaganiam, bawię się i śpię. jak możecie robić tyle rzeczy na raz?

piątek, 14 października 2011

Sen o wolności

miałam sen o kostkach. było ich tak dużo... trzymałam je w wielkim pudle. mogłam sięgnąć kiedy tylko chciałam. nie musiałam nic robić w zamian. ani siadać, ani warować, ani robic hi5 ani nawet zamykać nosem szafek.  gryzłam, lizałam i gryzłam... a to była prawdziwa rozkosz. 
Piękny sen... o wolności
później jednak juz nie było tak bardzo przyjemnie. zaczął mnie bolec pyszczek, urósł brzuszek i tak cieżko zrobiło się na łapkach. a kostki przestały miec smak. chciałam przywołać to wspaniałe uczucie ale już nie mogłam, więc jadłam więcej i więcej. wyjmowałam z pudła i jadłam. to nie było miłe
A to właśnie sen o cenie wolności

czwartek, 13 października 2011

...

 Ok, nic nie mów
kłopociki z bieganiem?   
Siedź cicho :/

środa, 12 października 2011

Dopóki mamy płoty

Przypomniała mi się właśnie historia, gdy nasza jamniczka (ta, której już nie poznałaś) groziła pożarciem owczarkowi podhalańskiemu. Zobaczyła go przez płot i ujadała biegnąc wzdłuż siatki. Pies biegł również. I tak wrzeszcząc na siebie dotarły do miejsca, gdy nagle płot się skończył. Mina Nuty była bezcenna, gdy zobaczyła, że nie dzieli ich już nic. :D Psy zamilkły i ostrożnie rozeszły się każdy do swoich obowiązków.
bazinga
Mhm. Myślę sobie... zauważyłam, że na forach dyskusyjnych ludzie zachowują się jak burki przez płot. Już nie wspominam o dyskusjach o polityce ale zwykłych społecznościowych grupach. Najgorzej jest tam, gdzie ludzie mogą poczuć swoje terytorium na tyle silnie, że stojąc za płotami, za balkonami, za szybami itp. mogą być brytanami. Przecież nikt nie widzi, czy to york, czy beagle czy owczarek niemiecki.
Z usteczkami w ciup natomiast ładują sobie uczestnicy grup eksperckich. Mówię Ci, niezwykły widok. Najgłośniejszy jazgot jednak słyszę na ogólnych forach tematycznych. Na przykład o psach.
o nas się kłócą?
A jak? Kłócą się, szczypią, skubią, kipią agresją. Każdemu się wydaje, że "trochę się zna". I to nagle staje się terytorium do obrony. W gruncie rzeczy skoro się obsikało granice, to teraz ich trzeba bronić. A jak nikt nie atakuje, to można trochę poudawać, że jest najazd. To tak, jakbyście na osiedlu zaczęły szczekać na siebie z balkonów.
ciekawe, co by było, gdyby im się wszystkim nagle płot skończył
hehe, głupio, nie?

poniedziałek, 10 października 2011

Brawa dla Niny i Salsy!


Popatrz, tak będziesz skakać...
woooooooo...
Nawet jesteś trochę podobna do Salsy. Też będziesz Tapmadl
Będziesz słuchać Niny?
ja mam słuchać????

niedziela, 9 października 2011

Efekt widza

Zauważyłam wczoraj na spacerze, że gdy uważasz, że inne psy zachowują się dziwnie, wówczas reagujesz na to zawsze.
tak, zawsze
Dlaczego? Co jest takie ważne?
zgoda, spokój, równowaga
A nie myślisz czasem, że inny pies się tym zajmie?
inny pies też to zrobi ale ja mogę być bliżej i szybciej, albo on. co to za różnica. im nas więcej tym łatwiej zaprowadzić porządek
U ludzi zwykle bywa inaczej. Myślimy, że skoro jest nas tak dużo, to inni na pewno się zajmą tym, co trzeba. Lub jeśli nie robią nic, to jest to słuszne. Często stajemy się widzem jeśli wydaje nam się, że sprawa nas nie dotyczy. „Skoro tyle osób nie reaguje, widocznie istnieje ku temu jakiś powód” i „Skoro jest tyle osób, niech zareaguje ktoś inny”. Ludzie umierają na naszych oczach a my myslimy, że ktoś już wezwał karetkę. Ale jeśli dotknie nas awaria kablówki lub prądu - nie można dodzwonić się na helpline... Nie dokonujemy wyborów, a później irytuje nas, że ktoś wybrał za nas. Ktoś lub czas.
jesteście zdegenerowani. jak przetrwaliście przez tysiąclecia?
Masą
chyba masą chaosu
A jednak przetrwaliśmy. Choć na sto osób uciekających w czasie pożaru tylko kilka odrywa się od stada i szuka nowych rozwiązań. Czyli potrasfimy zewrzeć szyki i poczekać na myślących.
a jeśli tych kilku wybierze złą drogę?
Każdy myśli, że idzie w dobrą stronę i zwykle jest tego pewien. Przynajmniej przez chwilę. To miłe uczucie. Wiesz, wszystkie grzybki są jadalne. Conajmniej raz w życiu.
głupota
Ale prawdziwa głupota.
A skoro mówisz, że zawsze trzeba się angażować to idę...
spacer???
nie, wybory

piątek, 7 października 2011

Pełna gotowość

ja mogę robić coś cały czas, cały czas. jestem bardzo dzielna
Jesteś, jesteś. Nie możesz być jednak w ciągłym napięciu, bo się zmęczysz, zniechęcisz...
oj tam, oj tam
Teraz tak mówisz ale pod koniec treningu jesteś padnięta.
wyśpię się w samochodzie. robienie CZEGOŚ jest faaaajne. marudzisz.
Jeśli nie oddzielisz czasu zabawy od odpoczynku, to wszystko ci się w łebku pomiesza
chyba tobie
 Mi się już kiedyś pomieszało. Wstawałam rano i biegłam pracować, jedząc obiad myślałam o pracy, wieczorem pracowałam a w nocy śniły mi się nowe pomysły.
fajnie i co?
I to, że później nic już mi się nie chciało. Musisz wiedzieć, kiedy kończysz pracę, nawet jeśli jest najprzyjemniejsza na świecie. To, że praca jest ciekawa, pasjonująca, cudowna i nie możesz się jej doczekać, to nie oznacza, że jest odpoczynkiem. Odpoczynek to zupełnie inny stan.
inne paczki?
Nie, brak paczek :DDD Gdy przestajemy ćwiczyć kładziesz się i zamykasz oczka. Możesz sobie coś wąchać, napić się wody, popatrzeć na Jumperka ale nie licz na żadne zadanie.
...
Ale kiedy cię zawołam na tor...
to ustrzelę wszystkie przeszkody pięć razy jednocześnie

środa, 5 października 2011

Focus on


musimy porozmawiać
??
jeśli chcesz, żebm coś zrobiła, musisz się skupić, skoncentrować, myśleć tylko o jednej rzeczy na raz. Widziałaś wczoraj na treningu... ja cię przestaję rozumieć.
Jak to?
podzieliłaś się na kilka kawałków a każdy mówi coś innego. Jeden "tunel", drugi "obejdź", trzeci "nie wstawaj" (sic!), czwarty mówi "zrób to dobrze", piąty do siebie samej "skup się" szósty nie słucha, a siódmy myśli, czy to dobra ręka...
...
weź przykład ze mnie. Gdy o coś mi chodzi, to nie ma wątpliwości, co to jest
Nieprawda, nie rozumiem wielu rzeczy, które robisz
dlaczego mnie to nie dziwi. Nie używaj tych wszystkich myśli. Jedna wystarczy. 


poniedziałek, 3 października 2011

Wiatraczkowe pole

Wczoraj byłyśmy w Koniku na cmentarzu dla zwierzaków. Taka uroczystość w październiku jaką ludzie robią sobie za miesiąc.
dużo, dużo ludzi i psów?
Nie, to była wystawa, późnej... dużo ludzi ale już tylko niektórzy z psami.
Cmętarz dla zwierząt wygląda tak bardzo poruszająco. Ludzie umieszczają na grobach swoich pupili kolorowe wiatraczki. To miejsce wiruje małymi tęczami. Wiatraczki łopoczą. I te nowe, wetknięte tego dnia i te stare, zakurzone.
1 listopada w dzień Wszystkich Świętych ludzie przemieszczają się między grobami, czytają nazwiska, liczą wiek życia i idą dalej pozostawiając jedynie krótką refleksję.
W Koniku zatrzymują się i mają mokre oczy patrząc na obce, malutkie grobki. Wzruszają się choć nigdy nie spotkali tych zwierząt. Dlatego jest to tak poruszające? Te małe pomniczki z wiatraczkami, gumowe zabawki, rzeźbki i liściki wykonane dziecięcymi rączkami. Nie ma tu oficjalności tylko tęsknota. To takie osobiste...
pomagałam wam wyciągać suchą trawę w tamtym miejscu
Tak, bardzo nam pomogłaś

sobota, 1 października 2011

O przyczynach i Klemensie



Skąd wziął się pomysł na ten blog?
Po pierwsze pozytywne wychowanie psa tworzy niezwykłą więź. Tej jakości nie da się przełożyć na nic innego. Żeby zrozumieć psa, musisz pojąć siebie. By z nim pracować, dyscyplinujesz myśli. By stać się skutecznym, konieczne jest jeszcze lepsze zarządzanie stanem emocjonalnym.
Od blisko 9 lat uczę ludzi myślenia zorientowanego na cel, balansowania własnym stanem, koncentracji na rozwiązaniach i innych sztuczek podwyższających osobistą skuteczność. Uzi zmusza mnie do praktykowania tego w domu każdego dnia.
Od tylu też lat zaglądam ludziom do głowy i uczę jak się w ten sposób komunikować. By znaleźć porozumienie ze swoim psem musisz ogarnąć chaos myśli. Umieć włączać w sobie ciszę. Wówczas widzisz jak pies intensywnie poszukuje kontaktu z Tobą, jak trudno jest mu Cię zrozumieć.
Dog Campus

Trening z psem to nauka czyszczenia umysłu, to zen.

Można też tego nie doświadczyć. Pozostawić tak jak było. Po prostu zrezygnować z tej wycieczki i nie zobaczyć tych wszystkich ciekawych miejsc. Czuję potrzebę, by o tym opowiadać.


... a teraz o Klemensie
Przypomina mi się też historyjka z moją babcią i Klemensem w roli głównej. Dziadkowie mieszkali w małym miasteczku nad Zalewem Wiślanym. Do tej pory to moje ukochane miejsce na ziemi.
Po drugiej stronie wąskiej uliczki mieszkała rodzina: ojciec z synami. Pierwszy się ożenił i rzadko go widywałam, drugiego nazywali Klemens a trzeci... no, głównie na państwowym wikcie z ograniczonym obszarem wolności osobistej. Po latach okazało się, że Klemens nie wyfrunął z gniazda i został w rodzinnym domu. Jako dziecko bardzo go lubiłam, ponieważ był spokojny i przyjazny. Raz starał się przekonać mnie, że pies mojej babci, Kuba, ma na pewno 24 lata a jeszcze jest żwawy. Dowiedziałam się wtedy, że nie należy do tych dorosłych, których zdania należy słuchać bez weryfiakcji.
Tak czy siak Klemens nieco zdziwaczał z czasem. W przybudówce hodował świnki i z nimi rozmawiał. W sumie nikogo innego do dialogu nie miał. Wytresował Bubusia, by witał go wspinając się kopytkami na ogrodzenie. Wówczas świnek dostawał smakołyk a Klemens chusteczką wycierał mu pyszczek. Sąsiad uparcie twierdził, że Bubuś do niego mówi. Przychodził do moich dziadków pomagać w drobnych pracach wymagających większego wysiłku fizycznego. Dostawał w zmian dobry obiad i czasami parę złotych. W pakiecie usług raczył moją babcią opowieściami od Bubusiu. Ta słuchała go jednym uchem, krzątając się po kuchni, od czasu do czasu odpowiadała coś z uprzejmości.
- Pani Dworzecka, ale ten mój Bubuś mądry, wie pani?
- Mhmm
- A wie pani, co mi dzisiaj powiedział?
- No, co ci powiedział?
- Zachodzę do chlewa, a Bubuś jak zwykle już na ogrodzeniu. I mówi do mnie: Aleś głupi.
- To dobrze ci, Klemens, powiedział.

piątek, 30 września 2011

Dla mojej znajomej, która prosiła, bym napisała, co NAPRAWDĘ o tym myślę...

Podsłuchiwałaś?
no, trochę
Mam nieodparte wrażenie, że wiele kobiet pojmuje swoj wiek tylko w dwóch kategoriach: seksownej i młodej lub staruszki, nieseksownej rzecz jasna. Jakby nie miały pomysłu na swoją 40-stkę. Jeśli przyjmiemy oczywiscie, że to mniej więcej połowa życia.
muszą ten pomysł zaleźć?
Muszą najpierw wiedzieć, że go potrzebują. Gdy ich mężowie zaczynają nagle dbać o siebie, uprawiać sport, inaczej się ubierać. Jak reagują? Pogardą, ironią? Naigrywaniem się i pretensjami. Sama słyszałaś naszą rozmowę. Co to było według ciebie?
nie wiem co to jest "ironia" ale pachniało to strachem, niepewnością i ... starym życiem.
No właśnie. Wiele kobiet wysyła swoim mężom "paczki", jak to nazywasz. Najpierw o pięknie i pożądaniu a później nagle przestawiają się na "dwoje białych staruszków idących razem przez całe życie". Myślę, że ich partnerzy chcą odsunąć od siebie tę wizję, chcą jeszcze cieszyć się tą pierwszą. Kobiety mówią: to żałosne! Te paczki niosą informację "jesteś stary, stary stary, musisz czuć się tak stary jak ja".
Powiedz mi, dlaczego gdy mężczyźni chcą zatrzymać czas, wtedy właśnie kobiety przeskakują o 20 lat do przodu? Gdy chcą czuć się młode i kochane przyjmują rolę starych zrzęd?
może to tak jak wtedy, gdy udaję, że na kogoś szczekam, żebyś się ze mną pobawiła
Ale ja wówczas pragnę tylko jednego: żebyś sie zamknęła.

środa, 28 września 2011

Chcesz czy nie chcesz

Miałaś nie podglądać moich myśli.
to nie wysyłaj mi takich paczek
Jakich paczek?
wczoraj na treningu... chcesz, żebym leżała przed przeszkodą dopóki mi nie powiesz START?
Tak, dokładnie. Jednak ty ciągle podrywasz się za wcześnie. Muszę wtedy wracać, kłaść cię i patrzeć na twoją minę. A miało być fajnie: bieganie, skakanie, łapanie piłki, fun, świeże powietrze, tu i teraz...
jest fajnie, ale musisz się zdecydować czy mam leżeć czy wstawać. Mówisz "zostań" a myślisz o wstawaniu...
Ej, nie myślę o wstawaniu!
myślisz
Nie!
tak

Zero prywatności

poniedziałek, 26 września 2011

Urodzinowy Nowy Rok

Masz dzisiaj inne myśli
To prawda, mam urodziny. Moja przyjaciółka - pani Twojego kolegi Butterka powiedziała mi kiedyś, że mój rok zaczyna się nie 1 stycznia jak u normalnych ludzi ale we wrześniu. To jest święta prawda. Wakacje są zakończeniem całego roku i miłym zwieńczeniem różnych projektów, które zwykle kończą się przed wakacjami.
Zbliża się jesień. Pora roku, kiedy miło siedzi się przy komputerze i rozpoczyna nowe rozdziały. Mam wtedy dużo wiecej energii i pomysłów.
Przed urodzinami robię sobie sama coaching i odświeżona wchodzę w nowy rok.
i to wszystko jest ci potrzebne, żeby zmienić parę myśli? 

środa, 21 września 2011

Smutna rocznica

Dzisiaj mija druga rocznica odejścia Nutki i ósma Nalki. Obie: matka i córka opuściły nas w nocy z 21 na 22 września. Te daty są odległe od siebie o 6 lat.
Zawsze są z nami. Dwie jamnicze dusze.

Wszystkie pieski idą do nieba. Zawsze są tam:

wtorek, 20 września 2011

Kogo SIĘ pyta


Dlaczego ciągle wrzeszczysz a inne psy, szczypiesz rowerzystów po łydkach, straszysz jogginów?
jak to, dlaczego?
Na ile sposobów mam Cię tego oduczać? Pytałam już wszystkich... Alę, Grześka, Piotrka, Maćka, Ninę, Tomka, Anie, Małgosie, Asie, Magdy i Sarę, książki, YouTube lub czasopisma...
mnie nie pytałaś

poniedziałek, 19 września 2011

Strategia biznesu przy dostępności zasobów


Przy wannie stoją trzy flakoniki aromatycznego płynu do kąpieli. Każdy w innym kolorze. Gdy chcę skorzystać z tych dobroci rynku...
- jako matka wybieram ten, który jest najmniej używany, ponieważ oznacza to, że nie jest preferowany przez moją córkę
- jako kobieta kieruję się zapachem
- jako plastyk myślę o kolorze i symetrii napełnienia buteleczek
- jako coach szukam odpowiedniego klimatu pod kątem oczekiwanego stanu
- jako coach pytam swojego superwizora...
niezależnie od szuwarów, w jakich się znajdę zawsze staram się chapnąć WSZYSTKO przed kotem


Dwie strefy

Składam się z dwóch części: głowy z szyją i reszty. Pierwsze jest Twoje, drugiego nie dotykaj. Rozumiemy się?
Masz rację. Ja też nie lubię, gdy mnie ktoś poklepuje po plecach, łapie za niewaściwe kończyny i nie daj boże ściska lub dociska. Ale Ty musisz to akceptować, bo jesteś psem.
Świat jest tak urządzony, że ja muszę pracować i ty musisz. Każdy na swoją miskę. I czasem się sama dociskam, choć tego nie lubię. Tak trzeba. Mi wolno więcej tylko bez klepania. Tobie mniej, bo jesteś mniejsza a ja duża i zrobisz co zechcę
chyba ty
Mówię Ci, chciałyśmy emancypacji to ją mamy. Tylko, że pobrałyśmy za dużo testosteronu. Rozpychamy się w swojej przestrzeni i warczymy, warczymy, warczymy.
warczymy


piątek, 16 września 2011

Asertywność według Uzi


Czarno-biały kłębek za moimi plecami.
Uzi ma dzisiaj jeden rok, trzy miesiące, trzy tygodnie i pięć dni.
Przypomina mi o tym PitaPata, uaktualniajac się każdego dnia:

PitaPata Dog tickers

Tyle tytułem wstępu. Nic innego nie wymyśliłam rozpoczynając pisanie tego bloga.
 Codziennie ćwiczymy się w cierpliwości a dwa razy w tygodniu agility. Od niedawna.

W tym tygodniu dowiedziałam się od swojego psa, że mogę pisać wykłady o asertywności, uczyć asertywności, ćwiczyć siebie i innych w asertywności a pies i tak znajduje wszelkie dziury w moich granicach niczym dobry pies tropiący. E, tam, myślę, moje granice mają się dobrze.
Nie postawiłaś MI granic, więc się nie czepiaj.
W porządku. Asertywność dotyczy nas samych - moich reakcji, moich emocji, mojej komunikacji, moich odczuć - w relacji z drugą osobą. To praca we własnym ogródku z poszanowaniem praw wszystkich wokół.
Dobrze, że mnie szanujesz. Wówczas mogę robić co chcę.
I co mam na to powiedzieć? Czy wolno mi mówić innym co mają robić? Jak się zachowywać? Dokąd mogą się posunąć?
Ty myśl, a ja tym czasem pójdę oszczekać sąsiada. A co mnie obchodzi, co Ty czujesz, kiedy ja pełnię swoje obowiązki?
W gruncie rzeczy co mnie obchodzi nogawka sąsiada? To nie ja wchodzę z nim w interakcję. Mam prawo wymagać, by asertywnie powiedział mi co o tym sądzi. Z poszanowaniem mojej godności rzecz jasna. Przynajmniej ja mu grzecznie odpowiem.
Uzi patrzy na mnie jak na zjawisko.
Szanuj moją pracę i nie ograniczaj mnie w robocie. Ty sobie pisz wykład o asertywności a mi pozwól być sobą.
Może i nie powinniśmy mówić innym o tym co jest białe a co czarne i nie do nas należy pokazywać im, gdzie są granice, które nas nie dotyczną. Nie należy przecież nikogo pouczać.
Ale przecież trzeba dbać o porządek na swoim podwórku. Może wcale nie jest stosowne być miłym, jeśli ktoś pachnie robieniem niewłaściwych rzeczy. Jeśli szczypnięcie w łydkę ma być dbaniem o swój teren to ja w to wchodzę.